W czerwcu klubowicze szaleli na całego. Nie dość, że wyjechali do Ameryki, to jeszcze cofnęli się w czasie, jedli kwiaty, opijali się naparami z liści, nosili koraliki i pióropusze, a w dodatku strzelali z łuku. Niektórych zresztą lepiej było omijać szerokim łukiem…